The Elder Scrolls Online – czemu już mi się nie podoba

Można śmiało powiedzieć że Skyrim jest jedną z nielicznych gier, które nie znudzą mi się za bardzo i ikonka na pulpicie będzie gościła pewnie przez długie lata (tak jak Diablo II, UT'99 i Minecraft). W tej grze dzieje się tyle rzeczy a jednocześnie ma się poczucie że to my dokonujemy wyborów odnośnie sposobu gry. Nie mam tego przeświadczenia że na zrobienie danej misji istnieje jeden najlepszy sposób i to mi najbardziej odpowiada. No i dzisiaj zobaczyłem trailer z wersji Online czyli pojawia się kolejne MMO razem z całym trollingiem, flaemingiem i innem ingiem, które tak bardzo mi przeszkadza w rozkoszowaniu się grą. Zamiast iść w typową rozgrywkę moim zdaniem Skyrim zyskał by najwięcej w innym przypadku. Wyobraźcie sobie świat gry, który znacie i do którego możecie zaprosić znajomych lub pozwalacie na dowolne dołączanie. Gracie razem lub nie. Wasze ścieżki mogą się przecinać na wiele sposobów. Możecie dostać zlecenie zabójstwa znajomego, ponieważ ukradł bardzo cenny przedmiot i zabijacie go zgarniając nagrodę, albo dołączacie do niego, ściągając sobie na głowę kłopoty od zleceniodawcy. Kupujecie, sprzedajecie, okradacie lub zostajecie okradzionymi. Wszystko jednak w ustalonej grupie. Może być tak, że przez wiele godzin nie zobaczycie znajomego, ale wieść o zabitym przez niego smoku dotrze do was w postaci pieśni pochwalnej wykonywanej przez barda w jakiejś spelunie. Umawiacie się na atak na wioskę poprzez posłańców lub macie wspólną kryjówkę gdzieś w starej warowni. Nadal jednak wiadomo z kim ma się do czynienia. I najważniejsza kwestia: zginiecie, to oby w pobliżu był jakiś uzdrowiciel, bo w przeciwnym razie zaczynacie bez swojego ekwipunku (ach ci złodzieje) oraz z mocno uszczuplonymi statystykami. W ten sposób człowiek zacznie bardziej szanować swojego wirtualnego avatara. Ten system działa bardzo fajnie w grze DayZ (dodatek do Arma2) gdzie jak zostałeś zabity to startujesz od zera.
Wracając do sposobu prowadzenia rozgrywki. W Skyrim'ie jak masz dużego przeciwnika, a grasz z łukiem w ręku to będziesz się starał tak poprowadzić walkę, aby ten nie zbliżył się do ciebie. To wymaga planowania, obserwowania i dużo większego wysiłku niż walenie z dwoma toporami na lewo i prawo, a coś takiego widziałem właśnie na trailerze. Nie było zakapturzonego, cichego zabójcy, który precyzyjnie obmyśla plan ataku i zabija przeciwnika, zanim ten zorientuje się że właśnie zginął. Nie, tutaj będzie grupa ludzi stojących na przeciwko jakiegoś boss'a i każdy będzie odpalał odpowiednie umiejętności z jak najwyższej półki, a na koniec rzuci się na item'y. Mój sposób gry daje mi satysfakcję pokonywania przeciwników mocniejszych ode mnie poprzez właśnie planowanie całej akcji, a takiej możliwości gry nie widziałem chyba w żadnej grze MMO.