20 marca można było zaobserwować częściowe zaćmienie słońca. W tym celu wyposażyłem się w dyskietkę 5,25” celem obserwacji i robienia fotek. Na czerwono widać właśnie fotki przez dyskietkę, an zielono przesz szkło spawalnicze, a niebiesko przez kliszę rentgenowską.
Admin ma wiele problemów na głowie. Trzeba dbać o bezpieczeństwo, sprawność infrastruktury, pomagać userom (w granicach rozsądku) i wdrażać nowe rozwiązania. A co zrobić jak trzeba w starym i zapomnianych rozwiązaniach coś zmienić, aby dało się z nich korzystać? Można zwalić winę na brak dokumentacji i olać całą sprawę, można zamknąć sprawę stwierdzeniem, że coś jest tak stare, że nie da się obecnie z tego korzystać, można też podwinąć rękawy i zacząć rozbierać na czynniki pierwsze celem nauczenia się czegoś, co nigdy więcej nam nie będzie potrzebne do szczęścia.
Był taki okres gdy procesory miały trochę ponad 100MHz, RAM liczyło się w MB, a karta graficzna nie wymagała osobnego reaktora jądrowego do działania. Z takich czasów pochodzi znaleziony na strychu komputer, który nie dość że działa to jeszcze okazuje się że pamiętam jak się nim posługiwać.
Przyszedł nowy rok i nie licząc serii o awariach (ostatnio XXX wpis) jakoś tak wyszło, że robiąc porządki trafiłem na kilka ciekawych (przynajmniej dla mnie) rzeczy. Inauguracyjnie więc zacznę od karty graficznej firmy ASUS o oznaczeniu V6600.
Zastanawiałem się czy jubileuszowa, XXX część awarii na moim blogu, nie powinna być jakaś specjalna, albo czy opisywana awaria nie winna być czymś na miarę awarii w Czarnobylu. Może i powinna, ale nie będzie. O ile pamiętam to przed tym wpisem było kilka różnych awarii, jednak albo podobne już się tutaj pojawiały, albo były bardziej mikro awariami.
Tydzień po wyborach już wiemy kto wygrał, a kto przegrał. Oczywiście największym przegranym był system informatyczny. Piszę oczywiście, bo to co było wielkim newsem dla wszystkich w noc wyborczą, dla służ informatycznych w gminach, powiatach, „marszałkowach”, TKW i wszystkich uwikłanych w obsługę tego systemu, było oczywistością.
Trochę to dziwne aby sięgać po pierwszą część po tym jak się zna część drugą. Miałem tak z filmem Terminator, Obcy i właśnie z grą Borderlands.