Guardians of the Galaxy 2 – jak to się dobrze oglądało

Oczekiwania były wielkie, a same trailery tylko podsycały apetyt na kolejną, szaloną przygodę „Obrońców”. Tym razem jednak zamiast walczyć o jeden z kamieni nieskończoności walka jest o i z rodziną – serio.

Nebula: [D\to Gamora] All you do is yell at each other. You’re not friends.

Drax: No… We are family.

To mój ulubiony cytat z filmu, który idealnie pokazuje co dzieje się na planie. W sumie Drax ma kilka takich tekstów, które powodowały salwy śmiechu na sali kinowej. Było wiele sytuacji i tekstów, które bawiły salę. Niestety tekst o Mary Poppins załapałem chyba tylko ja (no stary jestem) i tylko mój śmiech było słychać w kinie.
Tak czy inaczej jest to chyba też pierwszy przypadek, że chciałbym mieć w domu plakat z filmu jak i figurkę Groota, który był po prostu pocieszny jako dziecko (a potem jako młodzieniec, ale ciii bo to spoiler).  Idąc na film bałem się jednak że atmosfera jest za bardzo nakręcona. Było tak w przypadku „Suicide Squad” gdzie trailery były ekstra (chyba najlepsze jakie w życiu widziałem), ale sam film mnie rozczarował. Tutaj pierwsza część była super, a dwójka … no właśnie. Obie części podobały mi się z innych powodów i nie potrafię powiedzieć, która część jest lepsza. I nawet nie chcę tych filmów oceniać. Jakby jednak w jakiś sposób połączyć te filmy (wywalając niektóre elementy i z jedynki i dwójki) to chętnie bym siedział w kinie 4 godziny.
Nie będę dalej się rozpisywał. IDŹCIE ZOBACZYĆ TEN FILM jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.