Telefon kończy swój żywot albo ze starości, albo po tym jak grawitacja zadziałała na niego w niekontrolowany sposób. Upadek zwykle uszkadza ekran, który można próbować wymienić, ale gdy oprócz ekranu uszkodzona jest również obudowa, to koszt naprawy przewyższa zakup nowego telefonu. I tak miała skończyć moja stara Motorolka, gdyby nie tryb Desktop.
Nie wszyscy wiedzą o tym, że takie na przykład Samsungi (w odpowiednich modelach) posiadają Dexa. Podłączamy przewodowo lub bezprzewodowo smartfona do ekranu i mamy androidowego desktopa. Podobnie zrobiła Motorola i gdy kupiłem Moto G100, to razem z telefonem dostałem specjalny kabel pozwalający podłączenie telefonu przez USB-C, bezpośrednio do HDMI. Gdy pierwszy raz podłączyłem się pod ekran, mój telefon stał się pełnoprawnym komputerem. Fajna funkcja, ale w sumie rzadko z niej korzystałem. Telefon trafił w ręce mojej latorośli i po kilku latach używania niestety doznał nagłej grawitacji. Ponieważ model G100 ma szkło na obudowie, to zniszczenia grubo przekroczyły koszt naprawy. Jednak elektronika działa nadal. I powstał pomysł, aby telefon przytwierdzić do ekranu i niech robi za chromebooka tylko bez obudowy.
