Środa z ilością awarii wskazującą na poniedziałek

p5wzf

Dawno nie miałem takiej jazdy z awariami. I o ile w poniedziałek po urlopie przyjmowałem wszystko na klatę to w środę takie rzeczy dobijają. A zaczęło się od alertów z sieci.

Na pierwszy ogień poszedł serwer do przechowywania i udostępniania zdjęć. Dostałem telefon, że coś jest nie tak bo nic nie da się wysłać, ani nie działa przeglądarka webowa. Szybki rzut oka na sieć i serwer nie odpowiada na pingi (ciekawe czemu nie poszło powiadomienie). W serwerowni okazało się, że serwer niby działa, ale jedna z kontrolek świeci na czerwono. No nic, otwieram go i sprawdzam komunikaty o błędach na podstawie świecenia diodek. Niestety na pomarańczowo świeci dioda od procka, ale ciekawsze jest to, że wywalone są kondensatory przy chipsecie. Wprost wyśmienicie. Szybki kontakt do serwisu i potwierdzają, że raczej kondensatory są problemem, a nie procesor. Zamawiam płytę i lecę odebrać kolejne telefony.

Tym razem dzwoni gość od monitorowania pieca i paneli, że nie ma kontaktu z urządzeniem od czujników. Niby coś pokazuje, ale nie wiem jak, skoro nie odpowiada na pingi. Tym razem udało się podnieść urządzenie poprzez zwykły restart, ale może daje znać, że to początek kłopotów. Faktem jest, że kotłownia nie ma przecież klimy a na dworze ponad 30stC.

Po potwierdzeniu zamówienia płyty do serwera dzwoni telefon w sprawie świrującej drukarki. Na miejscu okazuje się, że przepadły mapowania sieciowe udostępnionej drukarki, a w raz z nimi wszystkie ustawienia. Ponowne zamapowanie drukarki to pikuś, ale ponowna konfiguracja programów do prawidłowego drukowania to zajmuje trochę czasu. Dobrze że została ściąga jak to robić z poprzedniej podobnej awarii.

W między czasie próbuję klonować stację z ważnymi danymi. Problemem jest dysk z badami. Po kilku programach i próbach udało się przenieść dane na sprawny dysk i stacja ładnie wstaje. Teraz trzeba jeszcze z obrazu dysku zrobić dysk pod maszynę wirtualną bo ta stacja ma ponad 9 lat i pewnie nie długo też wydymi.

W poniedziałek byłą też duża aktualizacja i zdziwiłem się jak we wtorek wszystko działało. Niestety dopiero dzisiaj okazało się, że na nowo trzeba zrobić pewne uprawnienia bo pozmieniały się tabele i moje grupy uprawnień nie zadziałają. Wyszło też, że dane osób wprowadzonych zaraz po aktualizacji mają jakiś błąd i trzeba go ręcznie naprawiać w bazie bo skrypty nie zadziałały. Walka trwa.

Na koniec autko. Wracając do domu w pewnym momencie zabrakło mocy i dało się jechać, ale od 0 do 50kmh to chyba robiłem w 5 minut. Zatrzymałem się sprawdzić czy nie cieknie coś, albo czy nie ma brudnego płynu chłodzącego. Po szybki telefonie do mechanika dostałem pozwolenie na jazdę bo bardzo prawdopodobne że jadę na 3 gary. Tak też było, ale ze względu na model auta, części będą na rano, także samochodzik zostaje u mechaników na nockę.

W domu na warsztacie jeszcze tylko walka z komputerem ciągle przechodzącym w tryb awaryjny, a w zasadzie bezpieczny. W kolejności też przenoszenie systemu na dysk SSD, a na deser usuwanie dotyku z laptopa po rozbiciu digitalizera.

Ufff.