Klawiatura zacina klawiiiiiiiiiiiisze – awarie komputerowe czesc XXXII

SANYO DIGITAL CAMERA

Tym razem wpis będzie dotyczył mojego sprzętu. Bolesne jest jednak to, że przez te kilka lat klawiatura ze znaczkiem nadgryzionego jabłka dzielnie mi służyła i znalezienie dla niej zastępstwa będzie trudne.

 

Od pewnego czasu pojawiał się dziwny objaw polegający na zamieraniu klawiatury. Tak jakby ktoś ją odpinał od portu. Zwykle wypięcie i ponowne podłączenie pomagały. Wczoraj jednak zaczęły się inne efekty. Wciśnięcie jakiegokolwiek klawisza albo nic nie dawało, albo po czasie pojawiały się znaki ale zwielokrotnione. Niestety tak się pracować nie da, więc na szybko została podpięta stara klawiatura Logitecha. I to był dramat.

Sam nie przypuszczałem jak bardzo przywykłem do tej klawiatury, która jak się okazuje nie jest czymś super odkrywczym. To znaczy była w momencie gdy trafiła na rynek, bo i zwykłe klawiatury i klawiatury w laptopach były dość toporne. Obecnie praktycznie każdy laptop ma klawisze wyspowe, a nawet jak nie ma to ma je przynajmniej przyjemne w pisaniu. Widać to było najlepiej w momencie gdy zawitałem do sklepu typu Elektro, gdzie po jednej stronie były klawiatury (jakieś 10 różnych modeli), a po drugiej kilkanaście laptopów. Wszystkie laptopy (nawet te za 999 zł) miały klawiatury o wiele wygodniejsze w pisaniu niż klawiatury „dla graczy”, „multimedialne”, czy „ergonomiczne”. Jest oczywiście możliwość zakupienia klawiatury laptopowej, np. Lenovo, która posiada nawet TrackPointa, ale wydawanie prawie 300zł to lekka przesada. Nie uśmiecha mi się też kupowanie klawiatur stylizowanych na „jabłuszkowce” ponieważ zwykle są one albo z dziwnej firmy, albo widać średnią jakość wykonania. No a przecież moja klawiatura to był kawał solidnego sprzętu.

Ten teks powstał dzięki trzem klawiaturom. Wspomnianej klawiaturze Logitecha (widać na zdjęciu na górze), klawiaturze z komputera HP, oraz na klawiaturze laptopowej. Jedynie ta ostatnia nadaje się do użytku, bo pierwsza poleciała po pierwszym wpisanym zdaniu, drugą udało się napisać pół akapitu, a reszta to już laptop.

Co więc zrobić z tą awarią? Wydawać 300zł na oryginalną lub laptopową klawiaturę? Wydać coś koło 50zł na jednorazówkę? A może to znak, że czas porzucić PieCa i zakupić laptopa?