Nie gram w gry, chyba że to Borderlands 2 to gram

Od czego by tu zacząć? No chyba od tego że nie grałem nigdy w Borderlands część pierwszą, a jedynie o niej czytałem. Recenzje w czasopismach porównywały BL'a do strzelankowego Diablo z dużą dozą humoru i mnóstwem broni. O ile lubię Diablo i lubię styl graficzny użyty w obu częściach to jakoś nie miałem okazji obcowania z tą grą … do czasu. Jakoś tak od roku (może dłużej) subskrybuję kilka kanałów w tym kanały Rock'a i Roja, którzy właśnie grali w pierwszą i drugą część BL'a. To co się dzieje na ich filmach ciężko opisać ale ta gra i rozgrywka ma w sobie tyle luzu, humoru i niczym nieograniczonej rozwałki, że postanowiłem spróbować. Początkiem wiosny sklep muve.pl zorganizował "Wiosnobranie", ale niestety ich serwery nie wytrzymały natłoku kupujących (jak drzwi MediaMarketu) i akcję przerwano. Teraz ją powtórzono i BL2 był za 27 zł. Nabyłem ja i Kriss, z którym teraz od czasu do czasu sobie robimy coopową rozgrywkę. No jest miodnie i nie jest łatwo. Grając samotnie udało mi się zginąć i to kilka razy. Oczywiście można to zwalić na brak obycia z grą (albo lamerstwo, albo starość, albo słabą myszkę, albo słabego kompa), ale podobało mi się że postać nie jest przypakowana i trzeba kombinować wszelakim dostępnym orężem (nawet granatami, których zwykle nie używam). Grając w grupie jest trochę prościej (choć gra dostosowuje poziom dynamicznie) bo można sobie pomagać w sytuacjach krytycznych, no i co "dwie" spluwy to nie jedna. BL2 traktuję jako fajny odstrasowywacz i wyluzowanie bez nastawiania się na granie bez końca, czy konieczne wymiatanie osiągnięć. Czy trafi do grona gier stale bytujących na dysku? Kto wie? Wszelkie znaki na niebie i w komputerze na to wskazują.

Jedna myśl nt. „Nie gram w gry, chyba że to Borderlands 2 to gram

Możliwość komentowania jest wyłączona.