Serius Sam 3 czyli jak można przesadzić

Od czasu do czasu w Biedronce można za 19,99 kupić gry komputerowe. Podobnie jest obecnie i dostępne tytuły w tej cenie są całkiem, całkiem. Można nabyć Fallout'a 3, Deus Ex: Bunt ludzkości, Brink, Król Artur 2 i wiele innych. Jak wiadomo jak za duży jest wybór to zaczyna człowiek kombinować no i doszedłem do wniosku że jak wezmę coś RPGowego to czasowo gra mnie pochłonie. Generalnie wezmę coś co można pograć chwilkę czy dwie i bez stresu wyłączyć. Tutaj wybór padł na Serius Sam 3. Tok myślowy był prosy: stary Sam był fajny, śmieszny, fajne bronie, fajnie się strzelało, mnóstwo secretów. No ale nie zawsze co nowe jest lepsze, o nie. Tym razem zaserwowano mi próbę przeszczepienia Sam'a w świat komandosów, ruin, zniszczonej Ziemi i nawet wysilono się na jakąś fabułę. Po co ja się pytam? W starym Sam'ie fabuła nie istniała, a przynajmniej człowiek się nią nie przejmował. Tutaj startujemy takim filmikiem jakby to miał być przynajmniej MassEfect. Litości kogo obchodzi co się stało? Ważne są giwery, tony amunicji i hordy przeciwników. No i tutaj od razu zostałem sprowadzony na ziemię.
Grafika.
Sam przeszedł od grafiki animacyjnej lub bajkowatej do czegoś realistycznego. Po co? Od tego mamy CoD'a, BF'a i inne wojskowe strzelawki. Czemu na siłę zmieniać coś co jest dobre. Może twórcy chcieli zrobić coś mroczniejszego. Tylko jak to osiągnąć jak nadal mamy kamikadze bez głowy z dwoma bombami w rękach? A sorki, oni teraz mają coś tam wsadzone i niby tym patrzą. Znowu mi się ciśnie: PO CO? Główna postać też odstaje od całości w swojej białej koszulce i okularach sportowych. To tak jakby Shepard miał strój Mario. No jak pięść do oka.
Dźwięk
Ci cholerni kamikadze potrafią narobić problemów, szczególnie jak stoi się na placu, a ci się pojawiają ze wszystkich stron. To z której strony koleś nadbiega jest dość ważne, ale tutaj za nic nie mogłem wychwycić ogólnego kierunku na podstawie słuchu. W stareńkiej grze Outlaws można było niemal celować na słuch, a tutaj biegnąc słyszę jakieś kroki za mną i to są moje kroki. Do tego muzyka, która zmienia się za każdym pie#@%^*$&^ razem gdy w pobliżu jest przeciwnik. Lekka muzyka, za chwilę podgłośnienie na czas uwalenia jakiegoś pojedynczego pająka i znowu uspokojenie i znowu w górę. Po 20 minutach takiej sunusoidy człowiek wyłącza muzykę całkowicie.
Broń
Gołe łapy są na początek i od razu jest źle. Gołymi łapami to Chuck Norris może potwory łatać, a nie Sam (w zasadzie to kopem z półobrotu, ale nie będę się czepiał). On przecież ma … młotek. No litości, młotek dali mu do ręki, jakby chcieli graczowi podpowiedzieć kim Sam w tej odsłonie jest. Co do reszty "pukawek" to mam na razie pistolet, ale nie stary dobry rewolwer (a najlepiej 2) tylko SOP38. Ja nie wiem czy twórcy chcieli zrobić na serio z tego jakieś CoD bo jako alternatywny tryb ognia jest dokładne celowanie. Jeszcze tylko brakuje skradania i tłumika do każdej broni.
Sama gra
Fak że musiałem grę przypisać do konta Steam zdziwił mnie bardzo. No ale myślę sobie – znak czasu. Po włączeniu menu jakieś takie technologiczne – przeboleję. Wchodzę do gry (milczeniem pominę filmik otwierający) i pierwsze kilka chwil zdradza mi że z postacią jest coś nie tak. Poruszanie jest jakby na ciągłym bieganiu, a przecież tylko chodzę. Do tego ciągłe odczucie jakbym grał krasnalem. Coś jest nie tak ze skalą bo widzę plac z trawą i powinna sięgać do kolan, a nie do brody. "Cóż zobaczymy jak będzie później" – myślę sobie i idę na eksterminację obcych. Mając już w dłoni nieszczęsny młot rozwalam wszelkie skrzynie jakie napotkam ale z nich nic nie wypada. Nie umiem też odnaleźć sekretnych przejść i komnat (w sumie znalazłem 1 szt.). Jak pooglądałem filmik na YT ze "znajdźkami" to mi szczęka opadła. Przecież 9/10 "znajdziek", bez jakiejś podpowiedzi, nie da się odnaleźć. No i bieganie po gzymsach szerokich na 5 pikseli – no brawo.
Podsumowując – nie podoba się. Nie wiem jak ta gra otrzymuje oceny powyżej 5/10. Może to znowu znaki czasu?