Hobbit, czyli kolejny skok na kasę

Chciałem się jakoś uzewnętrznić w temacie tego filmu ale na razie mój poziom wqrzenia jest bardzo wysoki i tylko wypunktuje co mi się nie podobało.
Po pierwsze 3D. No ja pie….rnicze po co ja się pytam? Ten film nie ma żadnego uzasadnienia aby go oglądać w 3D i ja przez prawie połowę filmu oglądałem go bez okularów bo obraz był ostry jak żyleta.
Po drugie dubbing. To już drugi raz jak kino w Nysie podaje że film będzie w oryginale a tak nie jest. Może by mi to nie przeszkadzało za bardzo gdyby nie identyczna sytuacja jak z Avengers'ami, gdzie znałem już głosy aktorów i nowe nie pasowały mi za nic. Jedynie Zamachowski jako Gandalf się wpisywał w rolę … jakoś.
Po trzecie fabuła (choć powinno być po pierwsze). No na wszelkie świętości, przecież ta książka jest cieniutka i w te 3 godziny pewnie można by ją przeczytać, a co dopiero obejrzeć. Film jest tak naciągany, że w pewnym momencie ludzie wychodzili do baru na dłuższą przerwę, wychodzili i nie wracali albo po prostu gadali i wcale im tego nie miałem za złe. Sam patrzyłem na zegarek i chciałem aby film się skończył jak najszybciej. Wiedziałem że to pierwszy film a nie ekranizacja całej książki (noweli?) i tym bardziej nie chciało mi się oglądać całości. Niektóre sceny, jak wymowne patrzenie się aktorów na siebie, trwały całe wieki, a do tego dorzucone zostało tyle dziwnych wątków, że nie wiadomo o co chodzi w pewnym momencie. W zasadzie od chwili gdy ekipa rusza jest jedna walka. No i te próby nadania dostojeństwa muzyką scen przejścia z łączki na skałkę, lataniu na orłach, zachodom słońca. Miałem wrażenie, że czytam opis przyrody w "Panu Tadeuszu". No i kwestia głównego wątku. Krasnoludy chcą odzyskać dom, a nie (jak w książce) odzyskać skarby. Taaak to bardzo mądre odzyskiwać dom, a w zasadzie ojczyznę mieszczącą się w górze armią liczącą 13 krasnoludów, hobbita i czarodzieja.
Po czwarte błędy. No może tu się troszkę czepiam, ale jak widzę te same sceny walki tylko pokazane pod innym kątem, albo postacie krasnoludów, gdzie niemal widać doklejane elementy, to normalnie człowieka coś bierze.
Czy mi się coś podobało? Tak, ale niewiele. Pierwsze kilka minut jest całkiem niezłe i scena "walki" na zagadki i TYLKO TYLE.
Jak jutro ochłonę to może napiszę więcej, ale na razie ostrzegam: nie warto.

Jedna myśl nt. „Hobbit, czyli kolejny skok na kasę

  1. BlackRomance

    Po tym jak się dowiedziałem, że to mają być trzy części, pokładam wielką niechęć w wysiadywaniu jajka w kinie i raczej nie zapłacę w taki czy inny sposób za ekranizację czegoś, co jak sam napisałeś można szybciej przeczytać, niż obejrzeć.Dziękuję więc za informację na temat tego, że ludzie wychodzili z kina do baru. Świadczy to bowiem o wielkości tego dzieła i o tym, że warto wydać 20 złotych na to żeby się dobrze struć, niż na to żeby wynudzić się w niewygodnym często fotelu :)Zdrowia!

Możliwość komentowania jest wyłączona.